Dzisiaj poruszę temat leczenia nadpotliwości toksyną botulinową, potocznie zwaną botoxem.

Mogę się w tej kwestii wypowiedzieć, gdyż trzy razy przechodziłam taki zabieg (na dłonie). Przypominam jednak, że są to jedynie moje własne odczucia, każdy organizm może zareagować mniej lub bardziej na dany zabieg. Zdecydowałam się na skorzystanie z usług gabinetu dermatologii estetycznej JUWENA. Bardzo polecam. Obsługa świetna,pomocna i bardzo miła, począwszy od pani sekretarki aż po lekarzy, anestozjologów itd. Co więcej, po zabiegu to oni do ciebie dzwonią pytając się jak się czujesz i czy widać jakąś poprawę. Także jeśli już ktoś chciałby się poddać zabiegowi z botoxu, to gorąco polecam ten właśnie gabinet. Pacjent czuje się jakby to właśnie JEGO problem była tam najważniejszy i widać, że lekarzom również bardzo zależy na tym, żeby ci pomóc.

Opiszę krok po kroku jak u mnie wyglądał cały proces.
Zadzwoniłam do JUWENY, przedstawiłam mój problem i zapytałam się co by mi radzili. Oczywiście od razu byłam nastawiona, że polecą mi botox. Szybko umówiłam sie więc na spotkanie i po 2, czy 3 tygodniach przyjechałam na wizytę.

Najpierw porozmawiałam sobie z lekarką, przedstawiła mi krok po kroku jakie leczenie mi proponuje i jak będzie wyglądał zabieg. Przygotowałam się już wcześniej finansowo, bo zabieg miałam mieć zrobiony w ten sam dzień (umawianie się na zabieg jest tutaj dość istotne, bo specjalnie dla ciebie musi przyjechać anestezjolog, aby zrobił znieczulenie. NIkt inny nie ma do tego prawa – tym sposobem pamiętam, że czuwały nade mną chyba trzy lekarki, więc nie ma się czego obawiać ;>).
Kolejnym etapem jest wykonanie prostego TESTU MINORA. Jest to test całkowicie bezbolesny, może się okazać wręcz łaskoczący :) Wewnętrzne strony obu rąk smaruje się jodyną a następnie posypuje skrobią. Po kilku chwilach miejsca, w których dłonie najbardziej się pocą zabarwiają się na fioletowo. W zalezności od intensywności pocenia się kolor jest jaśniejszy bądź ciemniejszy. U mnie obie rączki w zasadzie całe były fioletowe ;p Wklejam Wam zdjęcie z tego jak to wygląda (źródło: http://www.cec-efekt.pl/pl)

Po zrobieniu testu lekarka oblicza ile jednostek botoxu należy wstrzyknąć, aby były jakieś efekty. I tutaj dopiero wychodzi cena zabiegu. Pamiętajcie, że jeśli idziecie na taki zabieg i na stronie gabinetu pisze, że jedyne np 1800zł, to może się okazać, że zapłacicie dużo więcej. U mnie było tak, że jedna jednostka botoxu kosztowała ok 20zł. Przy moim wzmożonym problemie na pierwszym zabiegu potrzebne było w zasadzie po 70 jednostek na jedną dłoń. Czyli 140 na dwie. Mnożąc to wszystko przez 20zł wychodzi nam spora suma 2800zł ;/ Nie pamiętam czy w cenie tej wliczona jest już robocizna, czy płaciłam jakieś 200, 300 zł więcej. Niestety, jest to droga impreza. Jednak decyzja o tym ile będzie wstrzykiwanej toksyny zależy wyłącznie od nas. Lekarka może nam zasugerować, jednak to my musimy stwierdzić ile. Ja będąc tam już i odważając się na taki krok stwierdziłam, że niech wstrzyknie mi tyle, ile będzie potrzebne, byleby pomogło.

OK, wróćmy do zabiegu. Po obliczeniu ile jednostek należy wstrzyknąć lekarka przeważnie (choć nie zawsze, raz ominęła tą kwestię i robiła „na czuja”) zaznacza mazakiem kropki na dłoniach. Są to miejsca, w które zaraz potem wstrzykuje się botox. Ma to ułatwić równomierne rozprowadzenie jednostek botoxu na dłoni.

Kolejnym etapem jest znieczulenie, które wstrzykiwane jest na nadgarstku, od wewnętrznej strony ręki (tam, gdzie samobójcy podcinają sobie najczęściej żyły ;> – tak najłatwiej to zobrazować). U mnie były to 3 strzykawki ze znieczuleniem na każdą rękę. Muszę stwierdzić, że to wg mnie jest najbardziej bolesna część zabiegu, no bo robiona „na żywca”. Ale da się wytrzymać, na szczęście nie trwa to długo.

Po ok 10 minutach dłonie drętwieją i lekarka zaczyna wstrzykiwać botox. Dzięki znieczuleniu odczuwalny ból jest bardzo niewielki na szczęście. Całość wstrzykiwania trwa około 40 min (z pełną konsultacją, testem i znieczuleniem spędziłam tam ok 1.5 – 2 godzin).

Ważne jest też, abyście najlepiej przyjechali z kimś na zabieg. Po operacji ręce sa tak zdrętwiałe przez jakieś 3-4 godziny, że ja nie byłam nawet w stanie sama poradzić sobie ze złapaniem klamki samochodowej żeby drzwi otworzyć, nie wspominając o zabięciu rozporka czy znalezieniu kluczy w torebce ;p

Czy jestem zadowolona?

Uważam tak: jeśli nadpotliwość jest na tyle silna, że pot kapie mi z rąk w sytuacjach stresowych i co chwilę muszę je wycierać, to sądzę, że zabieg taki pomaga na 3-4 miesiące. Lekarki zalecają powtarzanie zabiegu co pół roku np, no ale wiadomo – finanse. Dlatego ja poddawałam się zabiegowi co rok, gdzieś w okolicach czerwca, żeby najsilniejszy efekt utrzymywał się podczas tych najgorętszych miesięcy.

Nie chcąc nikogo zniechęcać i podkreślając po raz kolejny, że to są jedynie MOJE odczucia (Twoje mogą być zupełnie inne) – po zabiegu spodziewałam się, że ręce w magiczny sposób PRZESTANĄ się pocić. Nic z tych rzeczy. Nadal w sytuacjach stresowych się pocą, natomiast zauważam, że kilka miesięcy tuż po zabiegu znacznie mniej.

Wg lekarek z mojego gabinetu, jeśli będę zabieg systematycznie powtarzała, to z roku na rok dłonie pocić się będą coraz mniej. W moim wypadku zauważyłam bardzo niewielkie zmniejszenie podawanych jednostek – przy drugim zabiegu podano mi nawet więcej niż przy pierwszym.

Być może chodzi tu też o psychiczny komfort. I zdecydowanie botox pomaga, jednak sądzę, że jeśli nie zaakceptuje się stanu rzeczy i nie zaakceptuje siebie takiego jakim się jest, to żaden lek nie pomaga. Tu nie chodzi o ranę, której smarując odpowiednimi maściami możemy się pozbyć, tylko o problem związany ze stresem, z rekacją naszego organizmu, z naszym myśleniem. Więc reasumując, sądzę, że gdyby mi podano nawet i 1000 jednostek botoksu za jednym razem (prawdopodobnie bym umarła od takiej ilości hehe), to jeśli bym sobie wmówiła, że mam stresującą sytuację i ręce mi się spocą to one i tak się spocą. Więc wszystko też zależy od naszego nastawienia.

W mojej sytuacji przejechałam się również na podejściu do sprawy, że: 1) pójdę na zabieg, 2) wstrzykną co trzeba i 3) mam problem z głowy.
No ale nie mam. Bo wciąż za bardzo się tym przejmuję i przywiązuję do tego wagę. Gdybym potrafiła ten problem z głowy wyrzucić, to zapewne botox działałby 3 razy mocniej…

A czy Wy mieliście kiedykolwiek robiony zabieg z botoksu na dłonie, pachy czy stopy? Gdzie? W jakiej cenie? Jaka obsługa? No i w końcu… czy jesteście zadowoleni z efektów? Czekam na Wasze komentarze.